Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cotteridge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cotteridge. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 września 2018

The history of wedding fashion

Dzisiaj słów kilka o modzie ślubnej, która od czasów starożytnych ewoluuje, zmieniają się dodatki i fasony, ale suknia wciąż stanowi najważniejszy element uroczystości ślubnej.
Suknia nie musi być biała. Zresztą wielu epokach i kulturach wcale biała nie była. Dominującą rolę odgrywała tkanina i drogie dodatki a nie kolor. Właściwa moda ślubna zaczyna się w okolicach średniowiecza. Ponieważ właśnie wtedy zaczęto szyć stroje specjalnie na tę okazję. Czyli suknia nie była to ta pierwsza bardziej elegancka wyjęta z szafy - ale strojna, bardzo droga, szyta na miarę i praktycznie jednorazowa). Nie biała - ten kolor symbolizował smutek i niepowodzenie. 
Wzmianki o pierwszej sukni pochodzą z ok 1308 roku, odtworzono jej wygląd (Isabel of France):

Today few words about wedding fashion, which has evaluated since ancient time, accessories and cuts have changes but dress still has been the most important element of wedding day.
Wedding dress does not have to be white. Besides in mane cultures and ages it wasn't white at all. Main role was featured by fabric and expensive accessories, not colour. The wedding fashions started about Middle Ages because then it started making costumes especially for that day. Dress wasn't regular one, just taken from the wardrobe but elegant, very expensive, tailor-made and usually one-off. Not white - that colour meant sorrow and failure. 
First info about wedding dress comes from approx 1308, it's look has been recaptured (Isabel of France below)
Z czasem zaczęto coraz większą uwagę przywiązywać nie do wyglądu ale komfortu Panny Młodej. Po pierwszej wojnie nastąpił prawdziwy boom w modzie ślubnej - suknie zaczęto skracać, eksperymentować z dodatkami i gorsetami, które nie były najwygodniejsze w użyciu. Do mody zaczęto wprowadzać tkaniny lekkie i zdobne - tiul, koronki, jedwab. 
Biały kolor sukni wszedł do łask w 1840 roku - królowa Wiktoria poślubiła Alberta i rozpoczęła nową modę ślubną. 

Later people started pointing more and more attention not to Bride's look but to her comfort. After First World War there was real boom in wedding fashion - dresses started being shorter, it started experimenting with accessories and corsets which in fact weren't too comfortable in use. New, light and elegant fabrics were introduced to a fashion: tulle, laces, silk.
White colour came up in 1840 when Queen Victoria married Albert starting new wedding dress approach.

Rozpoczęła się epoka białej sukni, ten kolor symbolizował bogactwo i status społeczny, a nie jak niektórzy uważają czystość i niewinność (tę symbolikę przypisywano niebieskiemu). 
Współczesność przyniosła modę mini. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to nadal biała suknia, ale w wersji mini. Jedna z najsłynniejszych: Mia Farrow i Frank Sinatra:

The white dress age hast started, this colour typified riches and social status, not purity or innocence like some people thinks (this symbolism was assigned to blue).
Modernity has brought mini. 60's and 70's were still with white dress but in mini version. One of the most famous: Mia Farrow marrying Frank Sinatra (below).

Po epoce mini zaczęto wprowadzać fazę smukłości, długości, moim zdaniem jedne z najciekawszych trendów, dodawały pannie młodej stylu i klasy. Za jedną z najpiękniejszych w latach 90-tych uważana była suknia Caroline Kennedy:

After mini times it started introducing slenderness, length, in my opinion one of the most interesting trends as they added style and look to bride. The one of the most beautiful wedding dress of 90's was Caroline Kennedy's one (below).


Rożne style i fasony, różne dodatki...Generalnie ma to być wyjątkowy dzień i tak ma się czuć Panna Młoda.
Moim zdaniem biżuteria soutache idealnie wkomponowuje się w stylistykę ślubną. Dodaje wyrazistości, lekkości i stylu. Różne kolory kolczyków pięknie łączą się z kolorystyką kwiatów w bukiecie czy elementów stroju Pana Młodego. To właśnie od stylizacji ślubnej zaczęła się moja przygoda z soutachem. Tak bardzo zachwyciły mnie kolczyki ślubne (granatowe) jako dodatek do ecru sukni, że sama postanowiłam zrobić takie cudo. Co prawda nie dla siebie, ta uroczystość daaaawno za mną. ale wiem, że miałam ten zaszczyt przygotować dodatki dla kilku Panien Młodych. Serdecznie pozdrawiam)
Moje propozycje kolczyków ślubnych:

Different style, cuts, accessories... Generally it's meant to be special day and it's the way how bride should feel.
In my opinion soutache jewellery fits perfectly in wedding style. It ads visibility, lightness and style. Different colours of earrings beautifully combines with colours of flowers in bouquet or parts of groom's outfit. My soutache journey has started from wedding styling. I was so impressed by wedding navy blue earrings mixed with ecru wedding dress that I decide to make such marvels on my  own. Well, not for me, it's been a looooong time since I had my wedding but I've had opportunities to make wedding accessories for several brides. All the best for you Ladies! 
And my wedding earrings proposal:








sobota, 5 maja 2018

Dziwny jest ten świat / Strange is this world

Dzisiaj trochę o tym, czym potrafimy zadziwić Anglików. Wiedza zaczerpnięta trochę z internetu, ale również z obserwacji i rozmów z sąsiadami i angielskimi przyjaciółmi.

1. Absolutnie zadziwiające są dla nich kapcie jako obuwie domowe. Tutaj zazwyczaj chodzi się po domu w butach, w gościach bywa różnie. Część osób preferuje paradowanie w skarpetkach a część woli jak goście nie zdejmują butów. U nas - kapciuszki obowiązkowo dla każdego.
Zawsze mam w torebce drugą parę balerinek;)

2. Fenomen pojedynczej polskiej kanapki, czyli sam dół - to takie niewygodne:). Angielski sandwich zawsze ma klapkę.

3. Sto lat, czyli odpowiednik popularniej urodzinowej piosenki "Happy...". Tu typowo urodzinowej, bo tylko wtedy się ją śpiewa. U nas dobra jest każda okazja - urodziny, dyplom, awans i co kto chce. Oczywiście jest różńica w tłumaczeniu tekstu, ale przy innych okazjach wystarczają życzenia, niekoniecznie śpiewy.

4. Całowanie kobiety w rękę-obcej kobiety w niekoniecznie czystą rękę. W Polsce absolutna kurtuazja i wręcz konieczność w wielu sytuacjach.

5. Karmienie przy każdej okazji- czy to sąsiedzkie odwiedziny, mała wizyta czy plotki- zawsze jedzenie wjeżdża na sół, nie wyobrażamy sobie że ktoś może być najedzony i nie mieć chęci, wręcz nas to obraża....

6. Słowo muszę tak u nas powszechne - muszę ugotować obiad, bo będą goście, muszę posprzątać, musze zrobić. Anglik wielu rzeczy nie musi i ma luz. Trochę bałaganu nie zabija, obiad można kupić na wynos - nie ma muszę. Co podziwiam i tego się uczę.

A w mojej biżuterii czas na szarość - uniwersalna, ciekawa, piękna...



Today something about what Polish habits surprise English. Knowledge taken partially from internet but also from observation and discussion with neighbours and English friends.

1. Absolutely surprising for Brits are slippers as home footwear. Here usually you stay at home with your shoes, it's different when you visit someone. Some people prefers walking staying in socks, some - when you guests don't take shoes off. In Poland - slippers are obligatory for everyone. I always have spare part ballet shoes in my purse :)

2. Single sandwich phenomenon - only bottom part - so uncomfortable :) English sandwich always has a flap :)

3. "Sto lat" ("Hundred years") so Polish version of "Happy Birthday". But birthday is not only event to sing this song. In Poland every event is good to sing "Sto lat": birthday, promotion, wedding. Universal song :)

4. Kissing woman's hand - even if woman is not known before and when hand is not fully clean :) Old Polish tradition, not so popular now but still present.

5. Feeding your guests every event - doesn't matter if it's only neighbours party, visit friends not seen for years or weekly meetings. Food always lands on the table, it's impossible even to imagine that someone can be fed up, doesn't want to eat - it's almost an affront...

6. So common word "I must" - I must cook dinner because somebody will come, I must clean house, I must this, I must that. English people seem not must to do a lot of things and they're cool with that. A little mess doesn't kill, dinner can be delivered - I must nothing. I admire that and still learn.

piątek, 13 kwietnia 2018

Rain, rain, go away

Angielska pogoda nie rozpieszcza. Plucha mieszcza się z ulewą, czasami pada trochę mniej, ale pada. W ogrodzie prawie Wenecja: woda wylewa się z doniczek, wszystko bure i rozmiękłe. Od Bożego Narodzenia na palcach mogę policzyć dni bezdeszczowe, a słoneczne były dwa. Zaczynam łapać depresję i już nawet zastanawiam się nad solarium- no lampa, ale namiastka słońca.
Zamiast tego tworzę kolorki. I bardzo tęsknię za słońcem. Urlop w sierpniu ale już sobie obiecuję że ani chwli nie spędzę w domu czy hotelu, będę łapać promienie i produkować melaninę oraz wcinać lody. Pojadę do Taty, położe się na słonecznej działce, będę słuchać pszczół i wcinać wytarte rękawem świeże marchewki, porzeczki, zielone groszki i popijać zsiadłym wiejskim mlekiem. Koniec końców wyobrażam sobie koniec tego obżarstwa :) :) Ale co tam.

English weather does not spoil us. Rain for most of time, sometimes more, sometimes less but it rains in general. In the garden - almost Venice: water spilled out of flowerpots, everything is drab and soggy. I can count on one hand's fingers how many days without rain we've had since Christmas (and we've had only 2 really sunny days since then). I've started having doldrums and even started thinking about solarium - you know: lamp as poor substitute of sun.
Instead of this I've been creating colours. And miss sun very much. I'll have holiday in August but I'm ready to say I will not spend any single day at home or hotel. I'm going to catch every single sunlight and produce melanin. And eat lot of ice creams. Before holiday I'll go to my Dad, lie down at sunny garden, listen to bees and eat fresh carrots (only dried off with sleeve), green peas and drink milk. However I can imagine the end of this gluttony :) but who cares.


A teraz radosna dla mnie wiadomość - poniższe dwie pary granatowych kolczyków sprzedały się tego samego dnia, którego je wystawiłam (w tym jedne do Australii!). Ogólnie w ciągu ostatnich 2 tygodniach 5 rzeczy znalazło nowych właścicieli! Jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa!

And good news - two pairs of blue earrings below have been sold the same day I published them (one of them to Australia!). Generally five items have found new owners for last two weeks! I'm so happy of that!


A te dwie pary poniżej wciąż są dostępne - zapraszam do mojego sklepu na Etsy.
And these two pairs below are still available - feel invited to my Etsy shop.

sobota, 24 marca 2018

Koloroterapia / The colour therapy

Dzisiaj o koloroterapii. Wierzyć, nie wierzyć??
Bardzo wierzę w naturalną medycynę, bardziej niż w koncerny farmaceutyczne. Wierzę w działanie ziół, olejki, naturalne kosmetyki. Sama robię kremy do ciała, balsamy, różne maziaje....Więc dla czego nie wierzyć w moc kamieni czy kolorów? Jak mówią w każdej bajce ziarno prawdy. Może niekoniecznie kolor odmieni moje życie :) ale z pewnością ma wpływ na samopoczucie. 
Dlaczego w sypialni dominuje niebieski lub biały? Bo właśnie te kolory wyciszają i uspokajają.
Czerwony pobudza do działania, a hit tego sezonu czyli fiolet ma znaczenie mistyczne i bardzo pozytywnie wpływa na system nerwowy.
Jeden z moich ulubionych kolorów to różowy. Bardzo lubię jego odcienie, szczególnie koralowy, ale niestety różowy- wycisza  i pobudza apetyt. I wreszcie wiem, czemu nigdy nie mogę schudnąc ale zawsze jestem optymistką... :)

Wiosna musi być kolorowa!

Today few words abour colour therapy. To believe or not to believe??
I believe a lot in natural medicine, more than in pharmaceutical companies. I believe in herbs, oils, natural cosmetics. I make body creams, balms, other stuff... So why shouldn't I believe in power of stones or colours? People says: there is a grain of truth in every fairy tale. Colour may not change my life but definitely impacts a frame of mind.
Why bedrooms are mostly white or blue? Because exactly these colours make you calm. Red colour makes you active. Number 1 of this season - purple - has mystic meaning and impacts nervous system well.
My favourite colours is pink. I love its shades, especially coral ones but unfortunately - pink calm you down and whets. And finally I know why I can't lose weight but I'm always optimist anyway... :)

Spring must be colourful!




sobota, 17 lutego 2018

Od labradora do labradorytu / From a labrador to a labradorite

Uwielbiam kamyki, mam do nich wielką słabość. To dla mnie najlepszy prezent. Zwykle nie mam potrzeby kupowania, posiadania, gromadzenia (mąż mówi, że to moja wielka zaleta). Są jednak rzeczy, kórym nie mogę się oprzeć. Należą do nich kamienie. Uwielbiam oglądać minerały, kupować kamienie szlachetne i połszlachetne, przekładać, układać w pudełeczku, porządkować przegródki. Po prostu mieć. Czasem żal mi się rozstać, ale przecież ma cieszyć kogoś innego.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni - córeczka ma to samo. Siada na dywanie i pyta - czy mogę pobawić się kamykami? Wyciąga moje skarby i zgaduje nazwy, ogląda z prawdziwym zaciekawieniem, opowiada co jej przypomina ta barwa, wyobraźnia pracuje pełną parą...
-Córeczko, jaki kamień lubisz najbardziej?
-Labradora mamusiu:)

I love stones, I have a weak spot for them. It's the best gift for me. Usually I do not have a need to buy, have, own (my husband says this is my big advantage). But there are things I can't resist to buy - I mean stones. I love to watch minerals, to buy gems and semiprecious gems, to rearrange, to lay in a box, to tidy. Just to have. Sometimes it's a pity when they're sold but they're supposed to delight other person.
Apple does not fall far from the tree - my daughter shares the same approach. She sit on the floor and asks: Can I play with your stones? She pulls out my treasures and guesses names, sees with real curiosity, says what the colour remains her, imagination works full steam ahead.
- Sweetie, which gem do you like the most?
- Labrador mum :)


Zdjęcie z cyklu znajdź pięć różnic - labrador i labradoryt
Photo: find 5 differences: labrador and labradorite.




A u mnie z nowości - oprawiony spektrolit - kuzyn labradora)
And some news: framed spectrolite (labrodorite's cousin)



i trochę koloru
and some colour




sobota, 13 stycznia 2018

Postanowienia noworoczne / New Year's resolutions

Nowy Rok się zaczął. Moje postanowienia? Jak zwykle duuużo, mam nadzieję że starczy mi czasu i zapału.
Po pierwsze regularne ćwiczenia. Mel B-moc jest z nami:). Od września starałam się ćwiczyć są dość regularne, już widać efekty, co mnie jeszcze bardziej motywuje - zwiększam ilość i częstotliwość.
Po drugie - przeczytam 50 książek, bajki dla dzieci się nie liczą:). Cieszę się, że moje dziecko darzy taką samą miłością książki, jak rodzice. Najlepszy prezent - książka. Aktualnie rządzi Mikołajek i Dzieci z Bullerbyn. 
Będę regularnie odpisywać na maile, robić maseczki, skubać rzęsy, sprzątać szopę. No przynajmniej się postaram...
I znajdę cudne miejsce na wspaniałe wakacje. Jakieś podpowiedzi??

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w realizowaniu postanowień. 
A w Nowym Roku powstały:

New Year has come. My resolutions? As always - lot of them, I hope I will have enough time and ardour.
First of all - regular workouts Mel B - power with you :) Since September I've been doing this workout regularly and I've seen a result what motivates me even more - I've increased number and frequency.
Second: I will read 50 books, fairy tales not included :) I'm glad my daughter feels the same love about books like parents. The best gift - a book. Currently we've been reading Little Nicolas and The Six Bullerby Children.
I will respond e-mail frequently, make face masks, nibble eyelashes, clean the shed. OK - at least I will be trying...
And I will find beautiful place for fantastic holiday. Any hints?

Greetings and I wish you all a perseverance in keeping New Years's resolution.
And since New Year started following items have been made:








niedziela, 10 grudnia 2017

Let it snow

Pierwszy raz - odkąd mieszkam w UK - padał śnieg. Nie zmienił się od razu w brudną breję, tylko pięknie przykrył park, ogród....Jest cudnie.
Uwielbiam śnieg - poczułam się znowu dzieckiem. Były bałwanki lepione z córcią, wojna śnieżna, orły na śniegu, saneczki. Ponieważ śnieg zaskoczył wszystkich, sanki momentalnie stały się towarem deficytowym, praktycznie niedostępnym, ale się udało spod ziemi wykopać.
Miasto sparaliżowane, dużo autobusów odwołanych, oczywiście szkoły zamknięte. To dziwne do czego może doprowadzić kilka centymetrów śniegu :)
Szkoda że śnieg nie zaczekał do świąt ale i tak się cieszymy, moje dziecko pierwszy raz widziało tyyyle śniegu.
Jutro ciąg dalszy zimowego szaleństwa:)

It's been a first snow since I moved to UK. It hasn't changed immediately in dirty mash but covered beautifully park and garden. It's really wonderful.
I love snow - I have felt like kid again. There were snowmen, snow fight, eagles in snow, sledges. Because snow has surprised everyone sledges have become out of reach but we were lucky and we bought last but one at the shop close to our house.
City has been paralyzed, buses cancelled, schools closed. It's strange what few inches of snow can do :)
It's a pity that snow didn't want to wait until Christmas but we're happy anyway - my daughter has seen so much snow first time.
Winter high jinks will be continued tomorrow :)






Z zimowych nowości u mnie - kolczyki w bardzo wiosennej tonacji i naszyjnik w nieco spokojniejszych kolorach, a wszystko z kryształami, mieni się i skrzy - jak śnieg za oknem.

As winter news  - earrings in very spring tones and necklace in more calm tones - crystals made both sparkling like snow outside.



niedziela, 26 listopada 2017

Różowy - nie tylko dla Barbie / Pink - not only for Barbie

Dzisiaj różowo. Kolor trudny, bo pierwsze skojarzenie jest zawsze to samo - kolor małej dziewczynki, Barbie, bieliźniany róż... A już z całą pewnością kolor wybitnie niemęski.
Nic bardziej mylnego. Jak zwykle wszystko zależy od wyboru odcienia.
Zajmując się techniką soutache zaczęłam sięgać po różne odcienie różu, zestawiać go z innymi kolorami i bardzo go polubiłam. Nawet sama zaczęłam nosić. Mój ulubiony - chłodny róż zestawiony z szarością lub granatem.
Z ciekawości zaczęłam przekopywać przepastny internet w poszukiwaniu tonacji różu, mnie samą zaskoczył wynik. Różowy może mieć odcień kwarcu, zimnego lodu, waty cukrowej, pastelowy, brudnego różu, łososia, malin... Dużo tego i jest w czym wybierać. Ma rację moja córcia - różowy jest piękny.

Pink tonight. A difficult colour because first connotation is always the same - a colour of little girl, Barbie, linen rose... And definitely this colour is definitely unmanly.
Well - nothing could be more wrong. As usual everything depends of chosen shade.
Dealing with soutache I have started using different shades of pink, apposing it with other colours and I have really got to like it. I have even start wearing myself. My favourite - cold pink merged with grey or navy blue.
Because of curiosity I have started digging internet looking for shades of pink and I have been surprised by result. Pink can have tone of quartz, cold ice, candy floss, paste, dusty pink, salmon, raspberries... lot of option you can pick / pnk from :). My daughter is right - pink is beautiful.

A u mnie z różem:
And my last items with pink:

Naszyjnik full statement z dodatkiem odcieni łososiowego i brudnego różu:
Full statement necklace with shades of salmon and dusty pink:


Kolczyki - połączenie koloru czarnego i różu, tym razem w odcieniu baby pink i fuksja.
Earrings - merge of black and pink - this time inbaby pink and fuchsja shades