Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Looking for the summer

Zaczynam robić plany wakacyjne- wertuję katalogi, czytam opinie o hotelach i planuję z mężem zwiedzanie. Pierwszy raz z Maluchem.  Jak znam życie i nasze upodobania-skończymy w Grecji:).  A przy okazji przeglądałam fotki robione przez Męża na jednym z urlopów.



uwielbiam to zdjęcia i zrobiłam wisior w podobnej konwencji.




Zatoka Wraku- czyli idealny "chłit marketingowy". Zachwycająca plaża, do której można tylko dopłynąć i kupa starego żelastwa. Masowo odwiedzana i fotografowana. Myślę, że bez wraku byłaby równie piękna, ale..... Tak do końca nikt nie wie, po co i skąd tam ta sterta złomu, bo piękne to to nie jest. Z platformy widokowej całość jest prześliczna; błękit nieba, lazur wody ze szmaragdowym odcieniem i białe punkty łodzi.  Uchwyciłam podobieństwo?;)

I've just started making plan for holiday 2015 - I've read catalogues, checked opinions, we plan our trip. It will be first time with our baby. As far as I know - we will land in Crete :) And BTW I have viewed photos taken by my husband last time.
I love this photo with Shipwreck so I have made pendant considering all my memories from Zakynthos.

Shipwreck - it's perfect marketing trick. Fabolous beach which you can reach only by boat and a lot of old metal junk on it. All the time it's been visited & photographed. I think that beach without wreck would also be beautiful, but.. Nobody knows what is that junk for because it's not nice. From platform above there was beautiful view: blue sky, blue water with emerald tint and white points of boats. Did I catch similarity?

niedziela, 21 grudnia 2014

Kolejne wyzwanie Kreatywnego Kufra / Kreatywny Kufer's another challenge

Bransoletka  powstała w odpowiedzi na wyzwanie Kreatywnego Kufra - tym razem: Pandora



This time without story - just the pendant created as answer for Kreatywny Kufer's challenge called: Pandora

sobota, 13 grudnia 2014

Christmas is coming

Święta wielkimi krokami się zbliżają, czasu mało, pracy dużo....Czyli jak zawsze. Coś tam robię, ale dzielę czas pomiędzy dom, hobby, pracę, i full innych rzeczy.
I jeszcze prezenty. Najmniej wymagająca to chyba jest moja dwulatka.
-Skarbie, co chcesz od Mikołaja?
-ciaśto i gango:)

Wielkich wymagań nie ma..............W tym wypadku Kojał, jak go nazywa, problemów miał nie będzie. No chyba że w Biedrze mango zabraknie.
A ostatnio u mnie kolczykomania.




Christmas is coming very fast. Lot of work to do, not enough time. Nothing new. I do some stuff sharing time between home, job, hobby and many other things.
And presents. The least demanding is my 2 years old daugher.
- Honey, what do you want from Santa?
- Cake and mango.

It's not a big demand, is it? In this case Anta (like she calls Santa) will have no problem :) unless there will be lack of mangos at store :)
Recently I've had earrings time.

wtorek, 28 października 2014

Internet never forgets

Mówią, ze papier jest cierpliwy. A internet - bez dwóch zdań – pamiętliwy... Dlatego zanim cokolwiek tu umieszczę, trzy razy pomyśle.
Nigdy nie umieszczam zdjęć mojego dziecka. Nigdy przenigdy. Bliskim osobom wysyłam prywatnie, obcym wcale. Szanuje jej malutką prywatność. Zdarzyło mi się tłumaczyć kuzynce, która namiętnie umieszcza fotki gołego synka i jego śmieszne komentarze a propos genitaliów - że może kiedyś synek będzie dziennikarzem, albo aktorem, albo co nie daj Boże politykiem.......I wtedy ktoś mu te zdjęcia wywlecze wbrew jego woli.
Po co się pytam?? 
Ostatnio dostałam prośbę od kogoś, kto jest samotnym ojcem. Samotny ojciec podobno korzystał z internetowej kafejki, żeby mieć dostęp do neta, bo go nie stać na rachunki. Napisał do mnie, ze prosi o wysłanie sms pod wskazany nr, bo wtedy jego dzieci dostają za 1 sms 1 czekoladę... Wydało mi się dziwne już na dzień dobry i trochę poszperałam.. I oczywiście, internet jest pamiętliwy. Samotny ojciec występował kilka razy jako kobieta, cóż mamy geneder - może chłopina ma problemy z tożsamością? :)
Poza tym wpisywał się na różnych forach w dziwnie nocnych porach, wiec  nawet jeśli kafejka jest całodobowa to dzieciaki zostawia same i leci do kafejki??
Zaproponowałam wysłanie tej czekolady pocztą, ale już nie był zainteresowany. 
Wnioski moje - naciągnąć się nie dam, a dodatkowo - nie jesteśmy całkiem anonimowi.


People say: paper is patient. And internet – never forgets. That's before I put anything in internet I'm used to thinking three times.
I never publish my daughter's pictures – never ever. I respect her tiny privacy. To my friends I send pictures directly. Once I tried to explain to my cousin who puts everywhere pictures of her naked son with funny comment regarding his genitals that it's inappropriate – maybe in the future he will be journalist, actor or (oh God) politicial. And then somebody will drag it our against his will.
Why am I asking?
Few days ago I got request from somebody who said he was single father. Single father used internet cafe becasue he can't afford on paying bills. He wrote me to ask for sending sms to given number. He claimed that 1 sms sent to this number meant his childs would get 1 chocolate. It seemed strange to me so I started digging. And of course – internet never forgets. Single father has appeared few times as single woman with the same request, phone number and even IP – maybe guy has some problems with his identity? Who nows  :)
Besides he was attending on web forums on very strange times – sometimes late at night. So what – signle father leaves his childs alone at night and goes to internet cafe?
I suggested I would send him chocolate but he wasn't interested in it anymore.
My conlusions: I'm not fooled. And additionally – we're not 100% anonymous.

If you want to see my jewelry you can find me on etsy.com: my Etsy profile


poniedziałek, 13 października 2014

Pretty Woman

Dobry film. Rzadko mam okazje obejrzeć taki, o którym myślę przez kilka dnia. Który nie jest łzawy, durny, który jest o czymś. Czyli o życiu....
Przypomina mi się moja pierwsza praca - Dom Pobytu Dziennego dla Seniorów. Cudne miejsce z fantastycznymi ludźmi. Przychodzili pobyć ze sobą, tańczyli, bawili się, organizowali turnieje i konkursy. Za wszelka cenę chcieli uciec od niedołężności i smutnej, samotnej starości. Co tydzień wyświetlałam im film. Musiał oczywiście pasować do sytuacji, być taktowny, ciekawy, mądry. Weź człowieku każdemu przypasuj. Pewnego dnia przyniosłam "Pretty woman". Zastanawiałam się ile osób wyjdzie oburzonych, bo taka skandaliczna tematyka, jeno grzech olaboga...
Otóż nie - wzruszone Babcie po seansie przyszły do mnie i powiedziały: "Piękny film, piękny film - o życiu...".

No tak, samo życie :) przecież na każdym rogu Richard Gere szuka żony :)
A do filmów wracając - obejrzałam ostatnio polski film Senność. Polecam. 
Film o niemocy i wewnętrznej sile, o czasie i przemijaniu. A do tego piękna muzyka. 
Nie czytajcie recenzji, miejcie własne zdanie. Film o życiu...

A co ostatnio popełniłam?


Good film. Seldom I have occasion to see good film I can think about for few days. Which is not stupid and tearful, which tells and means something. About life...
I remember my first job - Daily Staying Home for Seniors. Great place with fantastic people. They were comming to stay with each other, they were playing, organizing tournaments and competitions. They were doing everything they could to run away from infirmity and sad, lonely old age.
I showed them films every week. Of course it had to be fitting to the current situation, be considerate, interesting, smart. Is it possible to satisfy everybody?
That day I brought Pretty Woman.  I was wondering how many person would leave outraged during the film - it's so scandalic, just pure sin :)
But no - when film was over touched grannies came to me and said: It was such beautiful film - and so real, about life...
Well, it's pure life - isn't it? It's 200% true there is Richard Gere on every corner looking for wife :)
And regarding films - I have seen recently good polish film - Senność (Sleepiness) - recommended by me. Film about impotence and internal power, time and evanescence. And beautiful music additionally.
Please don't read review - have your own opinion. Film about life...

And what have I done recently?

wtorek, 12 sierpnia 2014

Satin on my hand

Kolejne atłasowe bransoletki. Połyskliwy materiał, wykończenie koralikowe... Polubiłam te wstążki- bardzo vintage i bardzo kobiece. Ja swoją noszę do białych koszul i bluzek, klasycznie.
Bransoletki na metalowej bazie najlepiej formować na szklance lub butelce i dopiero końcówki docisnąć do ręki, wtedy najładniej się prezentują, to taki mój sposób.


Another satin bracelets. Shiny material, beaded finish. I liked these ribbons - so vintage and so womanly. I wear my ones with white shirts or blouses, classic. Bracelets on the metal basis are the best to form on glass and only tips should be pressed to hand - it looks the nicest that way.

If you like what I do please leave the comment. Constructive criticism is also welcome.

poniedziałek, 28 lipca 2014

bo lubię... / becasue I like it...

Powrót z urlopu..... I znowu codzienność. Żar leje się z nieba, ale próbuję coś zrobić.
Na urlopie kilka osób zadało mi pytanie, dlaczego robię biżutki- że też mi się chce, że też mam czas i takie tam.
Zawsze wtedy przypomina mi się córeczka kuzynki, która pytana o powód płaczu, szlochu i spazmów zawsze odpowiadała:
"Płaczę bo chcem, i lubię, i będę"........
Wielokrotnie w życiu to cytuję:)



Come back from holiday... And again the same days. It's heat outside but I'm trying to do something. During my holiday few people has asked me why I do my jewelry - they're surprised I just want to, I have time for it, etc.
I always ask such questions like my cousin's daughter. Asked when she was crying what was the reason of her tears she said: "Becasue I want to, and I like it, and I will do it."
I quote these words very ofter in my life :)

piątek, 27 czerwca 2014

Wszystko w kolorze blue

Kolor niebieski kojarzy mi się z Grecją. Kocham ten kraj, życzliwych ludzi, którym życie płynie powoli, a wszystko idzie "siga, siga...". Grecja dla mnie to bezmiar błękitu, lazuru, szmaragdowych odcieni, czasem z odrobiną bieli. Uwielbiam biżuterię w tych kolorach. Jest wybitnie wakacyjna, letnia i lekka, a jednocześnie ma coś z klasycznej elegancji.


Z wielu podróży przywoziłam biżutki i przyprawy. Starałam się wyszukiwać coś unikatowego, nietuzinkowego i najlepiej- zrobionego przez kogoś innego niż najliczniejszy naród świata.
Najpiękniejszą biżuterię robił starszy Pan w małej miejscowości na Krecie, sprzedawał ją koło domku, wisiała na sznurku przypięta klamerkami, obok suszyły się na słońcu tykwy.
Kasowała Mamusia.  Była cudna (biżuteria, a nie Mamunia)....


Niestety greckie srebro jest niższej jakości niż nasze i bardziej czernieje, ale i tak było warto.
Dla mnie ich biżu ma w sobie coś surowego, nie ma zbędnych zdobników, jest proste i w tym jego piękno. To chyba trochę jak z kuchnią - prostota kuchni greckiej sprawia, że jest niepowtarzalna. Nic więcej nie potrzeba  ani w biżu ani w souvlakach:)


Dla zainteresowanych- polecam galerię prac Arii Mitos. Mieszka w Atenach i tworzy bardzo grecką i bardzo ciekawą metaloplastykę: Aria Mitos on FB


Od czasu do czasu wracam do tej greckiej kolorystyki i moje sutasze mają kolor nieba w Chanii.

I jeszcze jedno wspomnienie - pyszne i soczyste pomarańcze, na które miałam ochotę w samo południe, w największy upał. Pan słabo mówiący po angielsku pokazał na palcach cenę, dziwnie wysoką jak na pomarańczowe zagłębie. Ale co tam, wakacje...Zapłaciłam a Pan podał mi 6 kg torbę.... W ten dziki upał mąż z tym dygał z bardzo dziwną miną - chyba wkurzony, bo do dzisiaj to pamięta:)




The color blue reminds me of Greece. I love this country, friendly people, where life is slow and everything goes "siga, siga ...". Greece for me is the vastness of the blue, azure, emerald shades, sometimes with a touch of white. I love the jewelry in these colors. It is very holiday, summer and light, while has something of a classic elegance.

I have brought jewelry and spices from every travel. I've always triedto search something unique, uncommon and the best - made by someone olse than most populous nation of the world. The most important jewelry was made by some old man in a small village on Crete, sold near home, hung on the strings next to huge calabashes. His Mommy was a cashier. It was marvelous (I mean his jewelry, not his Mommy) :)

Unfortunately, this silver is lower quality than ours and more blackens, but it was worth it.

For me, their jewelry has something raw, no unnecessary elements, it is simple and this is its beauty. It's probably a bit like Greek kitchen - simplicity makes it unique. Nothing more is required: neither in jewelry nor in souvlaki :)

 For these who are interested in this kind of jewelry I recommend Aria Mitos' galery. She lives in Athens and creates very Greek and very interesting  metalworks: Aria Mitos on FB

From time to time I come back to this Greek colours and my soutaches have the same color like heaven in Chania.

And one more memory - delicious and juicy oranges, which I wanted exaclty at noon, in the oppressive heat. Man, who spoke English very poorly showed on his toes price, strangely high as orange basin. But what the heck - it's vacation. I paid... and this man gave me 6 kg bag .... In oppressive heat my husband carried it with a very strange expression - probably he was pissed off because he still remembers it :)